Piękno pod warstwą historii

Renowacja w kościele w Skrzynce

Renowacja to sztuka dialogu

To cicha rozmowa z przedmiotem, który przez dekady, a czasem wieki, był świadkiem niezliczonych historii. Naszym zadaniem nie jest narzucanie mu nowej tożsamości, lecz cierpliwe słuchanie tego, co ma do opowiedzenia. To proces zdejmowania warstw czasu – nie po to, by wymazać przeszłość, ale by pozwolić jej na nowo zabłysnąć.

Wierzymy, że w każdym zmatowiałym elemencie, pod każdą warstwą starej farby i w każdym prowizorycznym druciku, który trzyma konstrukcję, kryje się dusza przedmiotu. Nasza praca to nie mechaniczna naprawa. To rzemieślnicza podróż, której celem jest przywrócenie tej duszy, z całym szacunkiem dla jej historii.

To odpowiedzialność. Każde dotknięcie, każde polerowanie i każda decyzja o odtworzeniu brakującego detalu jest podejmowana z myślą o przyszłych pokoleniach, które będą podziwiać ten sam obiekt. Bo prawdziwa renowacja nie kończy się na przywróceniu blasku. Ona zapewnia ciągłość.

Skrzynka pełna skarbów

Każda renowacja zaczyna się od spotkania. W przypadku kościoła w Skrzynce, tym spotkaniem był telefon od ks. Bartosza Karola Tusińskiego, kapłana związanego rodzinnie z tą parafią, który dostrzegł w naszych wcześniejszych realizacjach rzemieślniczą obietnicę. Przedmiotem rozmowy był stary żyrandol – serce oświetlenia kościoła.

Pierwsze spojrzenie na zdjęcia nie było dla nas oceną zniszczeń, lecz początkiem diagnozy. Zamiast widzieć „opłakany stan”, dostrzegliśmy opowieść zapisaną w metalu. Analizowaliśmy każdy detal: warstwy farby, które przez lata miały ukryć niedoskonałości; prowizoryczne druciki, będące świadectwem dawnych, doraźnych naprawdę; nalot patyny, która świadczyła o długim życiu przedmiotu.

To proces podobny do pracy archeologa. Dokumentujemy wymiary, inwentaryzujemy brakujące kryształy, badamy konstrukcję. To wszystko pozwala nam zrozumieć nie tylko to, czym żyrandol jest teraz, ale czym był kiedyś – i czym może stać się na nowo. I co najważniejsze – staramy się odnaleźć jego pierwotny wygląd, często ukryty na starych, archiwalnych fotografiach. Nasza praca to nie zgadywanie, lecz odtwarzanie.

Cierpliwość rąk

Gdy diagnoza jest gotowa, a żyrandol po starannym demontażu trafia do naszej pracowni, rozpoczyna się najbardziej intymny etap renowacji. To czas, w którym główną rolę odgrywają nie maszyny, lecz cierpliwość i precyzja ludzkich rąk.

Każdy element konstrukcji jest rozkładany na części pierwsze. Mosiężne ramiona, naznaczone historią, są delikatnie oczyszczane z nawarstwionej farby i wieloletnich nalotów, aż do momentu, gdy metal na nowo zaczyna oddychać. To niemal medytacyjna praca, wymagająca skupienia i wyczucia. Wgniecenia są z jubilerską precyzją prostowane, a osłabione konstrukcje wzmacniane tak, by odzyskały dawną solidność.

Historyczna forma

W tym samym czasie, w innej części pracowni, każdy ocalały kryształ jest pieczołowicie czyszczony, a jego wiązania wzmacniane. Brakujące elementy odtwarzamy na wzór oryginałów, czerpiąc wiedzę z archiwalnych zdjęć. Stara, niebezpieczna instalacja elektryczna ustępuje miejsca nowej – bezpiecznej i dyskretnie wkomponowanej w historyczną formę.

Przez cały ten czas kościół w Skrzynce nie pogrążył się w ciemności. W miejscu zabytkowego żyrandola zawisł nasz mosiężny żyrandol zastępczy. To dla nas naturalny gest – dowód troski o to, by życie parafii toczyło się bez zakłóceń. To część rzemiosła, której może nie widać, ale którą czuć.

Cicha satysfakcja

W renowacji nie ma miejsca na fajerwerki. Największą nagrodą nie jest efekt „wow”, lecz moment cichej satysfakcji, gdy odnowiony przedmiot wraca na swoje miejsce i zaczyna na nowo prowadzić dialog z otoczeniem.

Kiedy żyrandol ze Skrzynki ponownie zawisł pod sklepieniem kościoła, wydarzyło się coś niezwykłego. Światło, odbijając się od wypolerowanego mosiądzu i klarownych kryształów, subtelnie ociepliło wnętrze. Detale, które przez lata były niewidoczne, odzyskały swój głos. Każde zdobienie, każda krzywizna ramion i każdy lśniący kryształ zaczęły na nowo współgrać z architekturą, opowiadając historię o odzyskanej świetności.

To właśnie ta subtelna, ale fundamentalna zmiana stała się najlepszym świadectwem naszej pracy. Nie potrzebowaliśmy słów. Blask odnowionego żyrandola i lampki wiecznej przemówił sam. I to właśnie ten cichy, ale wymowny efekt sprawił, że ks. Bartosz, widząc jakość i dbałość włożoną w każdy detal, postanowił powierzyć nam kolejne skarby parafii – zabytkowe świeczniki i dzwonki. Zrozumiał, że nasza praca to nie usługa, lecz misja.

Towarzysze liturgii

Zastaliśmy ich pokrytych warstwami ciemnego nalotu i starej farby, która skutecznie ukrywała ich prawdziwe piękno. Wiele elementów było poluzowanych, a w dzwonkach brakowało „serc”, przez co milczały od lat. Były to przedmioty, które zamiast dodawać liturgii blasku, ginęły w tle.

Po starannym oczyszczeniu, wypolerowaniu i uzupełnieniu brakujących części, wieczna lampka oraz towarzyszące jej podczas liturgii świeczniki, kadzidło z łódką czy kociołek na wodę święconą odzyskały swój pierwotny, mosiężny blask. Lśniąca powierzchnia na nowo łapie refleksy światła, a odnowione dzwonki, teraz już z ożywionymi „sercami”, znów mogą donośnie oznajmiać najważniejsze momenty liturgii. Stały się aktywnymi uczestnikami ceremonii.

Dotykając misterium

Dla nas, jako rzemieślników, renowacja przedmiotów liturgicznych to coś znacznie więcej niż tylko praca. Biorąc w dłonie stary kociołek, zmatowiałe kadzidło czy milczący dzwonek, czujemy, że dotykamy żywej historii. Myślimy o niezliczonych mszach, procesjach i ceremoniach, w których te przedmioty brały udział. Wyobrażamy sobie ręce, które je trzymały, i modlitwy, którym towarzyszyły.

Przywracając im blask, czujemy się tak, jakbyśmy na chwilę stawali się uczestnikami tych wszystkich tajemnic. To dla nas ogromny zaszczyt i przywilej – móc tchnąć nowe życie w przedmioty, które są nie tylko dziełami sztuki, ale przede wszystkim cichymi świadkami wiary. Każdy odnowiony detal to nasz mały wkład w zachowanie ciągłości tej niezwykłej opowieści.

Okiem renowatora

Rzemiosło, które służy

W Stylistic Cristal wierzymy, że prawdziwe rzemiosło to nie tylko przywracanie przeszłości, ale również myślenie o przyszłości. Dlatego nasza praca nie kończy się w momencie, gdy odnowiony żyrandol zawisa z powrotem na swoim miejscu. Zawsze staramy się zostawić po sobie coś więcej – rozwiązanie, które będzie służyć przez lata.

W kościele w Skrzynce, oprócz samej renowacji, zamontowaliśmy wciągarkę ślimakową. To z pozoru techniczny detal, a w rzeczywistości symbol naszej filozofii. Dzięki niej przyszła konserwacja żyrandola – czyszczenie czy zawieszanie sezonowych dekoracji – staje się prosta i bezpieczna. To praktyczny gest troski o to, by odzyskany blask można było łatwo pielęgnować przez kolejne dekady.